Szatan

Tak jak pisałem w innym dziale demony często…

Tak jak pisałem w innym dziale demony często dziedziczymy po przodkach lub poprzez złe życzenie dla nas od najbliższej rodziny.

W moim przypadku tak było najwięcej dostało mi się od rodziców którzy praktycznie pozbyli się mnie po urodzeniu cały czas sam babcie, przedszkola itp. Raz nawet zapomnieli mnie odebrać z przedszkola i przedszkolanka zabrała mnie do swojego domu kiedyś komórek nie było.

Jak przychodziłem z jakąś sprawą z którą może przyjść dziecko zawsze było obarczanie mnie wszystkim i szukanie winy we mnie z tego powodu cierpiałem ponad 30 lat. W wieku niespełna 15-lat znaleźli rodzice dla mnie szkołę daleko od nich z internatem i zaraz zapomnieli o mnie. Od tego momentu byłem zdany sam na siebie w zderzeniu z całym Światem i siłami zła byłem dla nich łatwym łupem.

Przez całą młodość zawsze jak pojawiały się zmiany to w tym momencie zarazem pojawiało się kilka równorzędnych dróg osamotnionemu człowiekowi ciężko wybrać te właściwą bez wsparcia bliskich na ziemi i najważniejszego wsparcia z Nieba. W związku z czym zawsze wpadałem w najgorszą sytuację z możliwych ale zarazem dzięki takim sytuacjom sam siebie budowałem jako co raz lepszego doświadczenia wraz z silnym postanowieniami za każdym razem aby nie popełniać tych samych błędów i bycia co raz lepszym robiły swoje.

Od dzieciństwa miałem często w nocy te same przeżycia bo to nie był sen przebudzałem się sparaliżowany i nie mogłem się ruszyć a z tyłu za moją głową czułem czyjąś obecność walczyłem aby się obejrzeć czasami godzinami czasami krócej nie wiedziałem przez lata kto to jest dowiedziałem się w momencie kiedy wkroczyłem z postanowieniami na drogę Życia z Bogiem w tym momencie ten horror ustał i nigdy się już nie pojawił. Też były w nocy sytuacje przeżywania piekielnych ogni cierpień itp. Których też już nie ma.

Kto żyje całych czas w objęciach szatana nie doznaje żadnych sytuacji i nic nie widzi tak jak kiedyś mi zadała jedna osoba studiująca teologię pytanie kiedy przy człowieku pojawia się szatan powiedziałem iż wtedy gdy człowiek zaczyna się starać zmienić swe życie i skierować do Boga i powiedział że mam rację. Tak to jest szatana przy nas nie ma jak żyjemy w opętaniu i uzależnieniach on nie ma wtedy nic do roboty tylko czekać aż umrzemy a jak zaczynamy analizować i starać się coś zmienić to wtedy się pojawia i zaczyna nam podsyłać różnorodne sytuacje, ludzi, możliwości aby tylko nas zwieść.

Bóg często podsyła do mnie osoby potrzebujące pomocy i ostatnio była kobieta która przyjechała w celach biznesowych aby zarobić na mnie w tym temacie rozmowa trwała może 5 minut i samoistnie zeszła na temat Boga. Dużo mówiłem bo bardzo była zainteresowana po czym wyjawiła iż całe życie żyje z dala od kościoła i Boga był psychicznie zniszczona poprzez śmiertelne choroby brata, męża w takich chwilach gdy człowiek jest pogubiony i słaby szatan z podwójną siłą dokonuje dzieła zniszczenia poprzez załamanie ma wpływ na naszą psychikę. Powiedziała mi że w środę popielcową chciała pierwszy raz iść po latach do kościoła ale w tym momencie szef nie zwolnił z pracy, później pomyślała pójdzie po pracy i powstało tyle sytuacji że nie poszła i zapomniała o tym. Do mnie jadąc też miała dużo sytuacji zajeżdżano jej drogę, powodowano sytuację że stała się nerwowa i do tego nie mogła do mnie trafić już miała zrezygnować ale postanowiła do mnie zadzwonić i ja pokierowałem że dotarła. Powstało w niej pytanie czy to jest szatan że nie dał jej pojawić się w kościele i nie chciał aby dotarła do mnie i odpowiedź jest jedna tak to szatan on się pojawia w takich momentach aby nas nie dopuścić do zmiany życia na dobre trzeba mieć bardzo dużo determinacji w walce z szatanem obnażać jego knowania, widzieć co jest jego dziełem a co nie po prostu nie odpuszczać w naszych postanowieniach aby móc się jemu przeciwstawić.

Tak też było ze mną, szatan nie zna naszych myśli ale kieruje się słuchając naszych słów zna na wylot każdego z nas wie na co jesteśmy podatni i takie serwuje nam okazje jak alkohol, okazje do zabaw, seks, zdrada to podsyła ładne kobiety, mężczyzn i możliwości nam się wydaje że to wszystko co nas spotyka jest naturalne a to są gierki szatana który nas cały czas wodzi za nos.

W moim przypadku też tego było dużo zawsze chciałem mieć prawdziwą rodzinę kochać być kochanym w pełni tego słowa znaczeniu a znając moje plany szatan zrobił wszystko aby się nie ziściły i na ostro zaczęło się jak pisałem w innym dziale od momentu jak byłem w szkole chorążych WOP ślub cywilny wziąłem w szkole ale ślubu kościelnego nie czułem więc przez około rok nie zdecydowałem się na to zbliżał się koniec roku szkolnego i urlop więc moja żona zdecydowała że na moim urlopie odbędzie się ślub kościelny wszystko załatwili więc przyjechałem na gotowe odbył się ślub i na drugi dzień z rana kazała się mi wynosić jak się okazało miała drugiego faceta z którym była już w ciąży a ślub był potrzebny do zebrania pieniędzy i prezentów. W ten sposób zostałem odcięty od spowiedzi i komunii świętej ale na szczęście nie od Boga.

Po szkole w żalu o którym pisałem że może sprowadzić szatan trafiłem do pracy na granice wschodnią oczywiście sam ze sobą jednego dnia idąc ulicą spotkałem pijaną dziewczynę więc chciałem jej pomóc i odprowadziłem ją do domu i to był mój błąd rodzina jej widząc jaki jest mój stan czyli pogubiony zrobiła wszystko abym tam został i w tym momencie trafiłem jak później się okazało w najbardziej pijacka rodzinę jaka mogła tam być. Dopiero po kilkunastu latach wyrwałem się z tego szatańskiego uścisku z postanowienie zmiany swego życia i dale przez cały czas rzucał kłody pod nogi aby mi to nie wyszło tylko dzięki mojej wypracowanej determinacji nigdy się nie poddałem.

Tak byłem wodzony za nos do momentu zamieszkania w swoim domu w Gdyni w parafii franciszkanów gdzie przechodziłem zmiany duchowe i zacząłem żyć w Bogu równolegle w tym czasie rozpocząłem bezpośrednią walkę z szatanem która trwała kilka lat.

Chciałem uporządkować swoje życie łącznie z unieważnieniem ślubu kościelnego i w tym momencie zaczęły się podsuwane przez szatana sytuacje to co miałem w byłych marzeniach i dążeniach zaczęło się pojawiać w moim życiu. Dziewczyny, alkohol, używki, sny kierujące mnie na złe tory itp.

Zaczęło się od nauki modlitwy w jaki sposób i jaką trzeba odmawiać, wybaczenia wszystkim od najmniejszych do największych złośliwości jakie mnie spotkały, nauczenia się pokory, miłości, spokoju, braku żalu do kogokolwiek i czegokolwiek i siebie samego.

Do tego momentu cały czas były sny prorocze które się spełniały a od momentu wejścia na drogę prowadzącą do Boga pojawiły się sny kreowane przez szatana i które nie miały nic wspólnego z rzeczywistością a wprowadzały nerwowość, rozdrażnienie i złe myśli. Co chciałem robić dobrego to cały czas były rzucane mi kłody pod nogi aby mnie zwieść i abym wrócił do życia w objęciach szatana.

Kilka lat życia było w nieustannym analizowaniu co jest od kogo i w jakim celu i dążeniu do zmiany siebie i udoskonalania swojego życia. Za każdym razem gdy schodziłem trochę w bok wszystko nagle waliło się i były same nie przyjemności co powodowało iż od razu analizowałem i z powrotem wchodziłem na prawidłową ścieżkę.

Aby mnie odciągnąć od dobrego pojawiały się sny w których osoby do których żywiłem kiedyś uczucia żyją w cierpieniu są maltretowane itp. Aby to sprawdzić raz wybrałem się w podróż około 100km jak tylko wyjechałem od razu pojawiły się telefony od klientów z samymi problemami, reklamacjami nawet z wyzwiskami aby tylko mnie od tego odciągnąć i wrócił do firmy ale uparłem się pomimo wszystko i dojechałem na miejsce gdzie zobaczyłem wręcz przeciwny obraz niż ze snu rodzina żyła w ciesząc się sobą bawiąc wnuka. Gdy doszedłem do momentu gdzie nauczyłem się rozpoznawać od kogo pochodzą nagle sny od szatana zniknęły ale to trwało parę lat.

Za każdym razem gdy odkrywałem sposoby działania szatana obrywało mi się od niego od razu po odkryciu np. Przez 3 miesiące miesiąc po miesiącu trzy razy oberwałem kamieniem w przednią szybę która nadawała się do wymiany. Za każdym razem w tym samym miejscu na obwodnicy trójmiasta gdzie nikt nie jechał przed mną ani z przeciwka tak jakby ktoś rzucił prosto we mnie ale nikogo nie było. Przejechałem wcześniej ponad milion kilometrów i ani razu nie wymieniałem szyby. Działy też inne złe rzeczy które powodowały niszczenie firmy, problemy w domu itp.

W między czasie miałem objawienie gdzie w półśnie Maryja zabrała mnie na „wycieczkę” w wykonywaniu jej czynności czyli odwiedzania ludzi w godzinę ich śmierci, pokazała mi jak jest mało takich ludzi gdzie można ich zabrać ze sobą. Przez to poczułem i zrozumiałem że to jest moje dzieło pomagać poprzez Słowo Boże w celu nawracania ludzi. Na koniec tej podróży zobaczyłem na szyi Marii malutką plamkę chciałem jej dotknąć i w tym momencie przeżyłem Prawdziwą Miłość która jest nie do opisania gdyż nie pochodziła z ziemi.

Zaraz po tym śnie w marcu danego roku dowiedziałem się że siostra mojego wspólnika zachorowała na raka od tego momentu codziennie modliłem się za jej duszę. Po miesiącu stwierdzony że rozsiał się wszędzie i ma praktycznie wszystko w środku zżarte i powinna na dniach umrzeć. Była starą panną mieszkającą z rodzicami którzy byli ciężko chorzy. Sama całe życie żyła bez Boga. Gdy opadła z sił leżała w łóżku opętana i całymi dniami krzyczała i pójdzie z tego świata dopiero jak wykończy swoich rodziców. Tak się też stało ojca wykończyła najpierw próbował popełnić samobójstwo odratowano go kilka dni później z nerwów doznał wylewu i zmarł, dla matki nic się nie stało gdyż była chora na alzheimera i nic do niej nie docierało. Przez moja modlitwę umieranie trwało bardzo długo gdyż dążyłem do tego aby uratować jej duszę. Wspólnik przychodził kilkukrotnie do mnie na rozmowę za każdym razem mówiłem mu aby sprowadził księdza w celu wyspowiadania siostry wtedy umrze w spokoju za każdym razem mówił mi że to nie możliwe bo ona nie chce. W końcu na przełomie roku przyszedł kolejny raz tym razem z płaczem że już była w hospicjum już umierała ale coś się poluzowało w rurkach więc wzięli ją do szpitala a tam postawili ja znowu na nogi. Powiedziałem kolejny raz to samo mówiąc nie patrz na jej zgodę tylko przyprowadź księdza. W sobotę wziął bez pytania księdza który bez problemu wyspowiadał, po spowiedzi powstała w siostrze radość popłynęły łzy i nastąpił w niej spokój. Po dwóch dniach w ciszy i spokoju umarła tak jak jemu mówiłem.

Telefon o śmierci siostry otrzymał stojąc przy mnie i od razu pojechał zająć się pogrzebem. Po jego wyjściu dosłownie w firmie powstało piekła szatan był tak zły że zabrałem jemu duszę że niszczył całą firmę. Przez trzy dni cały towar wysłany do klientów w ilości około 30-stu wysyłek dziennie został zniszczony w transporcie gdzie takie sytuacje zdarzały się raz na miesiąc jedna przesyłka. Codziennie około kilkudziesięciu telefonów z awanturami i wyzwiskami, tak trwało przez około 2 tygodnie. Po tygodniu przyszedł pracownik z płaczem że on już tego nie wytrzymuje i chyba się zwolni. Od tego momentu zacząłem modyfikować treść moich próśb w modlitwach oraz zacząłem zajmować się egzorcyzmami od tego momentu powoli wszystko zaczęło się wyciszać. Od tego momentu jak 2 razy dziennie nie zmiennie w modlitwach proszę o ochronę dokładnie wszystko wymieniając jest cisza. Cisza ta jedynie jest przerywana gdy Bóg dopuszcza działanie szatana w celu mojego większego wzrastania w kierunku zjednoczenia się z Bogiem. Nie może być cały czas dobrze bez umartwień bo człowiek wtedy wpada w samouwielbienie i co za tym idzie w pychę.

Wchodząc w egzorcyzmy postanowiłem kupić krzyż św. Benedykta jest on niezbędnym do odprawiania egzorcyzmów ma w sobie treści przeciwko szatanowi. Pojechałem z żoną, kupiliśmy krzyż i poszliśmy do samochodu, żona poszła z lewej strony ja z prawej gdy minąłem maskę usłyszałem potężny hałas. Obróciłem się i zobaczyłem na szybie i masce samochodu pełno gówna w ilości jakby wypróżniły się dwie krowy. Wszystkie rozbryzgi poszły na mnie całe plecy spodnie było zabrudzone a na żonę nie spadła ani kropelka. Spojrzeliśmy do góry a na drzewie siedział jeden gołąbek, po drodze do domu jak niosłem krzyż 3 razy został on mi wytrącony z ręki na ziemię tak działa siła egzorcyzmów.

Rok po roku wgłębiałem się i dale wgłębiam się w walkę z szatanem teraz w pomocy dla innych. W między czasie zostało już przysłanych do mnie parę osób w celu pomocy duchowej.