Świadectwa

Od młodości miałem różne wtedy myślałem…

Od młodości miałem różne wtedy myślałem dziwne sytuacje:

– wiedziałem kiedy będzie się coś działo dobrego czy złego
– często uruchamiało się czy to w towarzystwie czy w rozmowach indywidualnych natchnienie do głoszenia prawdy wydobywał się słowotok bez mojej kontroli
– potrafiłem nawet w pierwszych dniach rozpoznać czy kobieta jest w ciąży
– czułem przy pierwszym poznaniu czy ktoś jest dobry czy zły
– wspomniane w innym dziale wysłuchanie mnie przez Jezusa i spełnienie po 20-stu latach mojej prośby względem moich dzieci i oddania swej woli Jemu.

Było takich drobnym sytuacji bardzo dużo do roku 2010 od tego momentu pojawiły się sny prorocze. Na początku trochę trwało puki zrozumiałem że są związane z rzeczywistością i się spełniają.

Na początku sny związane były z kataklizmami na Świecie tsunami w Japonii, huragany z pokazaną mapą gdzie maja być w USA itp. Później związane z codziennością Rodziną, śmiercią innych trwały intensywnie do momentu w którym pojawiły się sny podsyłane przez szatana też trochę trwało jak zrozumiałem że są sny od złego w tym momencie rozpoczęła się walka z szatanem która trwała kilka lat i został uwieńczona moim zwycięstwem gdzie zostałem o tym poinformowany w trakcie spowiedzi Świętej ale to jest inny temat który opisze w dziale szatan.

Mieszkałem przez pięć lat w wynajmowanym mieszkaniu w Wejherowie pewnej nocy miałem sen że mieszkam w domu jednorodzinnym podany układ dwa wyjścia po przeciwległych stronach gdzie można było go obejść dookoła, dom znajdował się na wzgórzach. W między czasie na te wzgórza spadały z nieba ogromne kule ognia. W śnie też było iż na ulicy przy tym domu został przejechany pies.

Po dwóch tygodniach spotkał moją żonę właściciel mieszkania bo razem dojeżdżali który oznajmił iż się rozwodzi i musimy jak najszybciej się wyprowadzić. W związku z czym zacząłem intensywnie poszukiwać nowego mieszkania a znalazłem dom w Gdyni. Po zamieszkaniu w tym domu uświadomiłem sobie że to jest dom ze snu wszystko było identyczne. Miałem psa więc zacząłem go mocno pilnować bo na ulicy był potężny ruch i mało miejsca na chodniku i wyczuliłem na to żonę. Po dwóch tygodniach dowiedziałem się iż u właścicieli domu którzy mieli za ścianą warsztat tapicerski pracownicy został potrącony pies. Mieszkała ona też w wynajmowanym mieszkaniu na tej samej posesji. Mieszkając tam zaczęły się mocne przemiany w moim życiu które były objawione kulami ognia.

Przemieszkałem w tym miejscu rok w między czasie miałem sen w sierpniu iż koleżanka moich dzieci Agata mieszkająca w Sokółce na jednej ulicy z nimi bawiła się radośnie z koleżankami z soboty na niedzielę po niedzieli była przykuta w samotności do skały łańcuchami i zaznaczone było iż kończy 19 lat. Po około pół roku zadzwoniłem do syna jak zwykle nic nie miał do powiedzenia nic się nie dziej ale w pewnym momencie mówi wiesz że Agatka nie żyje w tym momencie aż zrobiło mi się słabo i nogi się ugięły spytałem się jak to się stało. Z soboty na niedzielę bawiła się z koleżankami na studniówce a w nocy z niedzieli na poniedziałek umarła w śnie w tym dniu miała 19 urodziny, przykuta do skały była w czyśćcu. Od tego momentu zaczęła się moja prawdziwa przemiana.

W tym domu miałem też sen o domu w którym było dużo pokoi wszedłem do jednego na górze a tam siedziała moja bliska znajoma z córką i było pokazane iż mocno cierpiała na chorobę żołądka ale znalazły się leki i wyzdrowiała. Tak się potoczyło moje życie że z domu w którym mieszkałem przeprowadziłem się do domu na wsi pod Starogardem gdańskim ze wspomnianą znajomą i jej córka. Od początku czułem że te miejsce nie jest mi pisane mam bardzo dobre rozeznanie w terenie a za każdym razem nie mogłem tam trafić. Tak jak było we śnie znajoma zachorowała poważnie na żołądek co objawiało się dużym krwawieniem ale po drodze znalazły się lekarstwa które spowodowały że wyzdrowiała. Mieszkałem w sumie tam 2 miesiące w końcu zrozumiałem że to nie jest moja droga podjąłem decyzję że moja drogą jest Jezus. Wróciłem do Gdyni zamieszkałem na kilka miesięcy sam w wynajmowanym budynku gospodarczym gdzie pojawił się sen iż Świat dookoła ma się toczyć żyć a ja w tym domu mam być odcięty od niego i przechodzić odmianę a odmiana zaczęła się dzienniczka siostry Faustyn gdzie każde słowo które chłonąłem było słowem Żywym a nie czytanym.

Po kilku miesiącach wgłębiania się w tajemnice po za ziemskie poprzez studiowanie żywotów Świętych i kolejnych snach z żoną podjęliśmy decyzję że kupujemy mieszkanie w Gdyni decyzja podjęta w styczniu mieszkanie kupione w marcu jak przez około 10 lat nie mogliśmy zrealizować zakupu mieszkania bo ciągle były rzucane kłody pod nogi jak nadszedł czas to bez problematycznie temat został rozwiązany w dwa miesiące.

W tym miejscu zaczęła się moja przemiana Duchowa po zakupie się okazał iż trafiliśmy do parafii w której zawsze chciałem być ( takie uczucie miałem w dzieciństwie gdzie mieszkałem w Gdańsku a raz pojechaliśmy do tej parafii) Najpierw żona zaczęła powątpiewać że należymy do Franciszkanów w Gdyni więc tej samej nocy miałem sen gdzie szedłem pod górę przedzierają się między domami w stronę innego kościoła w końcu wyszedł człowiek i pokazał że mam iść na lewo pokazując w stronę franciszkanów. Na drugi dzień sprawdziłem że nasza ulica jest podzielona na dwie części jedna należy do kościoła do którego szedłem w śnie a druga gdzie mieszkaliśmy do Franciszkanów.

Tak jak pisałem w dziale życie duchowe w tej parafii od początku chodząc do kościoła na mszach gdzie siadałem był zawsze jeden obrazek z modlitwą po otrzymaniu wszystkich które miałem otrzymać już nigdy nie było. Byłem w tym momencie uczony jakie modlitwy odmawiać i jak się modlić.

Od pierwszego wielkiego postu w nowym miejscu dostawałem zawsze w środę popielcową zadanie na cały post pierwsze był wybaczenie wszystkim wszystkiego złego co dla mnie zrobili od drobnym spraw po najbardziej bolesne, drugie nauka pokory, dalej Miłość i jej rozwijanie względem Boga w trójcy jedynego i wszystkich świętych. Po drodze uporządkowanie swojego życia względem Boga nie mogłem chodzić do spowiedzi ani komunii bo byłem w związku kościelnym z inną kobieta niż żyłem. To był dzieło szatana gdzie na początku mojej drogi życiowej trafiłem na kobietę która gdy byłem w wojsku ślub kościelny na odbył się na moim urlopie, w małżeństwie nie był nawet jeden dzień bo na drugi dzień moja niby żona powiedziała iż mam się wynosić i jak się okazało później miała kogoś i ślub był potrzebny do zebrania pieniędzy i prezentów w taki sposób zostałem skaleczony duchowo na ponad 20-ścia lat. Cały czas wszyscy mówili aby się starał ale tego nie czułem dopiero mieszkając i należąc do parafii franciszkanów zabrałem się a to.

W trakcie procesu unieważnienia małżeństwa też nie obyło się bez problemów. Najpierw nie ta kuria do składania podania, składałem w Gdańsk a trzeba było w Koszalinie. Później problemy z dokumentami. W końcu złożyłem w Koszalinie po długim oczekiwaniu zostałem wezwany gdzie dowiedziałem się iż świadkowie których podałem z drugiej strony są nie osiągalni i nie może być dale kontynuowane podałem jeszcze jedną osobę która też się nie zjawiła więc uważałem że to utknęło. Po jakimś czasie dostałem pismo ze Szczecina z drugiej instancji że moje małżeństwo zostało unieważnione czyli kolejna ingerencja Ducha Świętego.

W między czasie trwała przez kilka lat bezpośrednia walka z szatanem byłem atakowany psychicznie, fizycznie, poprzez sny itp. Itd. Dokładny opis w dziale szatan. Na konie trakcie spowiedzi zostałem poinformowany o iż wygrałem te walkę. Przed spowiedzią prosiłem o zesłanie Ducha Świętego aby oświecił księdza i aby przemawiał Jezus. Po wypowiedzenie zdawał mi się grzechów związanych z tą walką usłyszałem że to nie jest tak jak myślisz jest zupełnie inaczej ale jak chcesz to dam rozgrzeszenie. Ksiądz w trakcie spowiedzi zdawał się być nie obecny.

Raz w trakcie spowiedzi spotkałem Jezusa bezpośrednio było to w środę popielcową wszystkie konfesjonały gdzie zawsze spowiadano były puste przeszedłem je na końcu był najskromniejszy gdzie nigdy nikt nie spowiadał nikogo nie było obok tylko wystawała stuła przeszedłem obok niego uchyliły się drzwiczki i ktoś powiedział chodź tu nie był to żaden ksiądz z tej parafii gdyż było ich sześciu wszystkich znałem i nie była to normalna spowiedź gdyż nie zostałem wysłuchany tylko dostałem modlitwę na czas postu którą miałem odmawiać za wiernych z tej parafii i ich rodziny a na koniec usłyszałem idź i głoś Słowo Borze.